Moje i nie moje... ;)

czwartek, lipca 13, 2006

lubię kiedy mężczyzna...


Lubię kiedy mężczyzna przez ramię mi w omdleniu opada...
I kłamać nie będę, że jest inaczej.
Lubię, kiedy patrzy i wzrok też pochwycić się stara.
Lubię, kiedy obserwuje, zastanawia się, waha
i kiedy podejść się w końcu decyduje.
Lubię, kiedy się uśmiecha i rozmawia z kolegami.
Lubię, kiedy się zakłada i ryzyko podejmuje.
Ale jeszcze bardziej, jeszcze chętniej, zawsze
najlepiej, gdy odwracam się wtedy
na pięcie i odchodzę.
Nauczyłam się wierności.
Po tylu latach.
W końcu.
I tylko jednego serca, jednego ciała, jednego
wzroku i uśmiechu mi potrzeba.
I za cały harem innych mężczyzn, ten jeden mi wystarcza.
Nie wiedziałam, że
wierność może być taka fascynująca.