Moje i nie moje... ;)

sobota, kwietnia 22, 2006

Miłość...

"Miłość stwarza przestrzeń do samorealizacji.
Robię coś dla drugiej osoby, ponieważ chcę, a nie dlatego, że muszę...
Miłość polega na świadomej rezygnacji z części własnych
egoistycznych potrzeb
wyjścia naprzeciw drugiemu człowiekowi...
Miłość to radość z cudzego istnienia.
Tu nie chodzi o jedność, lecz o coś przeciwnego:
o głębokie uznanie inności...
zachwyt nad drugą istotą:
dziękuję ci, że jesteś inny.
To jest najgłębsze w miłości..."

sobota, kwietnia 15, 2006

Kochanie.

Zawsze pełna nadziei,
przepełniona świetliście nowymi snami,
planami pełnymi świeżości i wiary,
pastelowe cienie
i niebo jak z ceramiki Wedgwooda,
pierwszy blask
miłości
w twoich oczach,
wkrótce zblednie
i wtedy odejdziesz
pozostawiając mnie
samą
tylko z sobą,
to czego się boję
to co powiedziałeś
płonące rzeki
w mojej głowie,
wyzuta ze wszystkiego
co było nam wspólne,
moja dusza
taka stara
taka młoda
taka bezbronna,
boi się ciebie,
mnie,
życia,
ludzi...
aż świetliście nowe
sny
zaczną się znowu.
krajobraz nigdy
całkiem ten sam,
w końcu
odmienna gra,
wreszcie świadoma
tego co wiem
i myślę,
i czuję,
daru miłości
w jego
trwaniu
ostateczności
prawdzie.

Danielle Steel "kochanie".

środa, kwietnia 12, 2006

nie szukaj...

Nie szukaj kogoś
z kim możesz żyć.
Lecz kogoś
bez kogo nie możesz żyć.

Poranek.

Dźwięk budzika.
Pierwszy promień słońca.
Ciepło na mej twarzy.
I twój widok...
Pierwsze słowa z ust Twoich.
"Jeszcze troszkę, proszę..."
Pocałunek na mych ustach.
Ciepło naszych ciał.
I ten dreszcz w mym ciele...
Czas gdzieś został.
Wszystko milknie.
Tylko ciepło, bliskość, Ty...
My...
Kochanie... już czas.

wtorek, kwietnia 11, 2006

Przeminęło.

Otwarte rano oczy... rzęsy rzucające zdumienie...
"Już nigdy...?"
Dzień za dniem pomylony z nocą...
Twój szept...
Twój gest...
Istniejący, lecz nie obok...
To miłość?

poniedziałek, kwietnia 10, 2006

jak żyć...


Życie jest drogą i ma swój kres,
dla każdego ta droga inna trochę jest.
Składa się ona z chwil złączonych w ciąg,
kończy się gdzieś niezbyt daleko stad.
Lecz po co iść po tej drodze,
po co przez te chwile przebijać się latami całe długie mile,
gdy na końcu czeka tylko przepaść czarna,
w której kończy się nasza egzystencja marna?
Zazdrość i nienawiść - problemy codzienności,
brak uśmiechu, odwagi, zrozumienia, miłości.
Ludzie pochmurnie idą wciąż do przodu,
skarżąc się na zły los i na nadmiar chłodu.
Nie potrafią się ciszyć z tego co mają,
wciąż tylko na życie i nowy dzień narzekają.
Gdy są młodzi czynią wielkie plany,
chcą zaspokoić ambicje,
marzą o przyszłości, chcą wypełniać misje,
stawiają sobie wciąż nowe zadania,
nowe postulaty do zrealizowania.
Ciągle im mało, robią karierę, lecz...
nie dostrzegają pięknych chwil za wiele.
Gdy są już starzy, pozostają im wspomnienia,
wspominają przeszłość - nie zrealizowane marzenia.
Dlaczego wiec ludzie nie są szczęśliwi?
Dlaczego zazdrość i smutek są dla nich wartością?
Rozwiązanie jest jedno, całkiem proste przecież:
Trzeba łapać chwile, żyć teraźniejszością.

Brak...

Czegoś mi brak
Czegoś pięknego
Dotyku ust
Uśmiechu Twego
Twych czułych pieszczot
Słodkich jak miód
Oczu Kochanych
Dźwięku Twych słów
Twej obecności...
Twojej Miłości...